piątek, 14 grudnia 2018

Bardzo piękna historia


Są takie miejsca, które mają ogromny wpływ na życie ludzkie. Nasze domy, szkoły, miejsca pracy. Jedne lubimy, inne mniej, ale we wszystkich spędzamy dużo czasu i przez to odciskają one piętno na całe nasze życie. To jaki był nasz dom rodzinny - nie tylko budynek, a atmosfera i ludzie, którzy ją tworzą, ogromnie wpływa na to jakimi stajemy się ludźmi. Są również miejsca, w których rozwijamy nasze pasje. Często niepozorne, dla innych nic nie znaczące, ale ważne dla nas. Dla jednych jest to ulubiona siłownia, czy boisko, a dla mnie skatepark na którym wykatowałem swoje pierwsze tricki. Dla Wołomińskich writerów była to Huta i Stary Basen... Zgodnie z zasadą, która głosi, że najbardziej doceniamy coś gdy to tracimy, chciałbym napisać parę słów o tych dwóch kultowych, wołomińskich miejscówkach, których dziś już nie ma.

Kiedy zaczynałem swoją przygodę z deskorolką, gdy ktoś opowiadał mi o jakimś skateparku było to dla mnie niesamowite i nawet nie myślałem o tym, kiedy sobie pośmigam na prawdziwych boxach czy rampach. Jeżdżąc na Wołomińskich miejscówkach spotykałem różnych ludzi i kiedyś przypadkiem usłyszałem o przeszkodach wybudowanych przez rowerzystów w starej, opuszczonej Hucie.

W wieku 11 lat trochę przerażało mnie to miejsce pełne brudu, gruzu, rozbitych butelek i strzykawek zużytych przez miejscowych ćpunów, dlatego nie spieszyło mi się żeby je odwiedzić.
Pierwszy raz znalazłem się na Hucie w towarzystwie Adasia i Kamienia. Przy okazji jazd na okolicznym kauflandzie wybraliśmy się tam i okazało z się, że nie jest tak strasznie jak myśleliśmy. Przeszkody zrobione przez bajkerów nie nadawały się do jazdy dlatego na jakiś czas olaliśmy to miejsce. W zimę posprzątaliśmy na hucie jedno piętro i stworzyliśmy tam swój sk8spot, który pozwolił nam rozwijać pasję nawet w niesprzyjających warunkach pogodowych. Praca na rzecz Huty, po to by móc po prostu spełniać się w tym co robimy, sprawiła, że mogliśmy się zjednoczyć i nauczyliśmy się dzięki niej, że warto jest stworzyć coś dla wspólnego dobra.


W późniejszym okresie swoich ulicznych zajawek  zacząłem zajmować się troszkę streetartem (co niestety szło mi tragicznie) i w ten sposób poznałem inne oblicze Huty. Zrozumiałem, że budynek ten ma o wiele większe znaczenie dla tej kultury niż myślałem. Poza miejscem spotkań wołomińskich bejów, lokalnej trudnej młodzieży i krytą miejscówką do uprawiania sportów ekstremalnych, była to pewnego rodzaju galeria sztuki dla ulicznych artystów i brudnopis dla początkujących grafficiarzy.

Ze względu na to, że graffiti jest nieodłącznym elementem kultury Hip-Hop, na naszej lokalnej rapowej scenie jest bardzo wielu MC z nim związanych. Na przestrzeni lat powstawały kawałki o grafficiarskiej tematyce, a Huta, była idealną scenerią do nakręcenia teledysku. W ten sposób w 2013 roku ukazał się kawałek duetu Wołominiacy, okraszony pięknym obrazkiem zarejestrowanym na Hucie.

Kilka tygodni temu, Huta została rozebrana i niestety już nikt tam nic nie pomaluje. Ściany tego budynku z pewnością widziały wiele i w dniu zrównania go z ziemią tajemnice te zginęły bezpowrotnie, a Huta stała się legendą, która będzie żyła we wspomnieniach i na zdjęciach wielu dobrych ziomali z Wołomina.




Drugi spot, o którym nigdy nie zapomnę został zburzony kilka miesięcy wcześniej. W podstawówce pływałem tam w ramach wfu, a po zamknięciu obiektu, gdy po latach spędzałem tam czas z kumplami czułem się jak ryba w wodzie. Kolejne miejsce do śmigania w złej pogodzie, idealne do wypicia piwka z kumplami, czy poczilowania na dachu w słoneczny dzień, a przede wszystkim nasz House of Paint!


Stary basen w latach swojej świetności wyglądał po prostu pięknie! Żeby śmigać na desce pozbyliśmy się wszystkich śmieci i zrobiliśmy prowizoryczne przeszkody. Wrzuty na ścianach to nie były pierwsze lepsze bochomazy tylko prawdziwa sztuka! W przeciwieństwie do Huty, która była skazana na zburzenie i była to kwestia czasu, stary basen miał swoją szansę. Przy (niby)wsparciu radnych z Wołomina i ochotników, którzy chcieli realizować wszelkie wartościowe pomysły na rzecz miasta, próbowaliśmy wywalczyć coś dla tego miejsca. Był pomysł stworzenia skateparku czy przestrzeni pod miejskie imprezy, a w ostateczności jedynie legalnego spotu pod graffiti.


Po kilku spotkaniach, ostudzeniu naszych zapałów przez miasto i obietnicach dotyczących skateparku (to już opowieść na osobny tekst😡) postanowiliśmy wziąć sprawy w swoje ręce. Zainwestowaliśmy w piach, cement i parę sztachet i zaczęliśmy budować sami. Nasze murarskie skillsy sprawiły, że przeszkoda którą wybudowaliśmy w jeden dzień, po tygodniu była już rozwalona, a dalsze działania odnośnie skateparku na basenie odeszły do lamusa.


To nie był jeszcze koniec działań. Żeby pokazać miastu potencjał tego miejsca, Mikołaj (właściciel LocalBrand.pl) zorganizował na terenie starego basenu kolejną odsłonę eventu "Wołomin Local Fest". Na imprezie poza występami miejscowych raperów odbył się również graffiti jam, w którym wzięli udział writerzy z całej Polski oraz stworzona została również na potrzeby tego wydarzenia specjalna hopa, dzięki której bmxowi akrobaci mogli latać naprawdę wysoko i efektownie. Tego dnia basen zaczął wyglądać jak wołomińskie 5pointz...




Sukces WLF nie wpłynął w żaden sposób na losy basenu, ale sprawił, że trochę więcej osób o nim usłyszało. Myślę, że sama świadomość o tym, że udało się zrobić w naszym szarym miasteczku wu, coś naprawdę fajnego była dla Mikołaja i wszystkich pomocników wystarczająca nagrodą

Dziś basenu już nie ma ale są plany na zagospodarowanie placu po nim. W majówkę odbędzie się festiwal hiphopowy wwl jam i wszystko będzie działo się właśnie tam! Kto wie, czy nie jest to początek czegoś nowego, na większą skale? Może zdjęcia, filmy i wspomnienia to nie wszystko co nam zostało po tych dwóch miejscówkach? Wszystko jest możliwe, ale niestety Huta i stary basen to już historia... Bardzo piękna historia.

środa, 7 listopada 2018

Proza życia MC



Kiedy 2 lata temu zadzwonił do mnie Ejten i zapytał czy chce zagrać support przed jego koncertem, nie mogłem spodziewać się jak potoczą się moje sceniczne losy. "To jednorazowa przygoda" - myślałem. Pomimo tego, że od zawsze marzyłem o wystąpieniu przed publiką, nigdy nie sądziłem, że będę mógł spełnić to marzenie więcej niż raz. Minęły niecałe dwa lata i niedługo stanę na scenie po raz szósty! Mam za sobą kilkadziesiąt prób z Krzyniem, bez którego to wszystko by się nie wydarzyło i jeszcze więcej wspomnień związanych z graniem, a to dopiero początek...

Swój pierwszy kawałek nagrałem z Cichym jako dodatek do prezentu urodzinowego dla Tygrysa. Nie ma co się oszukiwać, nie było to nic dobrego, tym bardziej, że nagraliśmy to na mikrofonie za 30zł... Dzięki instrumentalowi od "Dark Horse" Katty Perry i zwrotce Maćka było momentami zabawnie, a towarzyszący muzyce film urodzinowy nadał temu jakikolwiek sens i klimat.
Poniesieni zajawką i wyobraźnią parę tygodni później nagraliśmy kolejny numer pt. "Rap za 3 dychy" do którego w przeciwieństwie do Maćka podszedłem na poważnie. Pomimo pewnego rodzaju magii tego utworu, przygnieciony niezadowoleniem z naszego "dzieła" olałem swoją twórczość i zająłem się innymi rzeczami. Tak minęła moja hiphopowa zajawka w 2014 roku...



Pierwszy kontakt z rapowaniem na żywo miałem będąc w 2016 roku  hypemanem Ejtena. Nauczyłem się wtedy trochę o akcentowaniu wersów, obyciu scenicznym czy oddychaniu w trakcie występu. Podczas prób z Bartkiem oduczyłem się natomiast nieśmiałości twórczej i rapowanie przed kimś nie stanowiło już dla mnie problemu. Po naszym pierwszym występie, na imprezie "Wołomin Local Fest", pomyślałem sobie, że koncertowanie to świetna zabawa, a na scenie czuję się jak ryba w wodzie. Wtedy powstało marzenie o własnym koncercie, ale brakowało jeszcze repertuaru.

Od zawsze lubiłem pisać. Pisać wszystko! Wiersze, opowiadania, rymowanki, pamiętnik czy cokolwiek innego. Pisałem również teksty kawałków, ale nigdy nie było okazji żeby nagrać coś w słuchalnej jakości i w miarę profesjonalnych warunkach. Nie licząc wspomnianej wcześniej przygody z nagrywaniem za 3 dychy, nie miałem do czynienia z mikrofonem studyjnym. W dniu moich otrzęsin na pierwszym roku studiów Ejten wypuścił "Ambicje", czyli jeden z jego najlepszych, moim zdaniem, kawałków. Wieczorem, zaraz po pracy, ustawiłem się z ziomeczkiem, ponieważ chcieliśmy wspólnie udać się na wspomniane wyżej otrzęsiny. W ramach before'u siedzieliśmy sobie przy wódeczce i pod wybrane przez Konrada bity nawijałem wersy na wolno, a w międzyczasie wymienialiśmy się zasłyszanymi ostatnio fajnymi kawałkami. Właśnie wtedy pokazałem kumplowi "Ambicje", które stały się dla mnie inspiracją i tak naprawdę dzięki nim jestem tu gdzie jestem.



Ambicje RMX powstały spontanicznie. Zapytałem Bartka o zgodę i parę godzin później miałem napisany cały utwór. Tworząc tekst starałem się jak najbardziej odwzorować oryginał ale tak by zachować w nim jak najwięcej siebie. W tym celu używałem bardzo podobnych skojarzeń i parafrazowałem wersy Bartka, konstruując w ten sposób ciekawe followupy. Pomimo kwadratowego flow i niepewności w głosie udało mi się nagrać ten kawałek i do dziś jestem z niego zadowolony.  Po debiucie przyszedł czas na "Iktotujest" do którego zaprosiłem dawnego znajomego z gimnazjum. Człowieka, który występował na scenie przy okazji większości szkolnych wydarzeń, a jego jaskrawy, zielony dres z daleka ranił ludziom oczy. Obecnie mojego hypemana i beatboxera z którym działam - Krzynia.


Gdy Ejten zaproponował mi support przed jego koncertem w mdku zgodziłem się. Byłem bardzo podekscytowany  ale też przestraszony. Wtedy nie wiedziałem jakie kawałki grać, w co się ubrać, jak się ruszać i bałem się czy nie będzie klapy. Dziś wiem, że podjąłem dobrą decyzje i był to pierwszy krok w kierunku czegoś bardzo ważnego. 
Koncert w mdku nie udał się za bardzo. Po 2 kawałkach siadł mi głos, poza tym wypadałem z bitu, nie potrafiłem złapać kontaktu z publiką, a zgranie się z Krzyniem też nie było za dobre.
Po tym wszystkim nie poddałem się i tylko czekałem na nową okazję do zagrania koncertu.

Minęło sporo czasu, zanim ta okazja się napatoczyła. Sam nie wychodziłem przed szereg i raczej nie starałem się nigdzie wkręcić.
Pewnego dnia Kuba Godlewski podesłał mi link do konkursu na support na juwenaliach jego uczelni. Średnio wierzyłem w to, że uda się wygrać, ale jednak spróbowałem. Miałem przed oczami wizję tego jak gram, a pod sceną widzę dzikie tłumy. Ten obraz nie budził we mnie ani strachu, czy tremy ani jakiegoś szczęścia. Bardziej śmiałem się z tego i uznałem, że jak się uda to będę miał zabawne wspomnienie. Miałem takie przeczucie, że jeżeli wygram to wydarzy się tam coś niezwykłego, jakaś totalna wpadka, którą ziomki będą mi wypominać do końca życia i to mnie tylko rozbawiało i jakoś dziwnie motywowało do zbierania konkursowych lajków.

Kiedy okazało się, że wygrałem moje odczucia diametralnie się zmieniły. Zacząłem traktować to na poważnie i próbowałem ogarnąć sobie jakiegoś hypemana oraz myśleć nad repertuarem i innymi aspektami przygotowań. Z początku Krzyniu mi odmówił i nawet zrobiłem jedną próbę z Cichym w roli hypemana. Taka kolaboracja mogła obrócić ten koncert bardziej w jakiś nieudany skecz kabaretowy. Może i byłoby to dobre rozwiązanie, ale koniec końców Krzychu się zgodził i zaczęliśmy próby. Wszystko szło bardzo sprawnie, kawałki wychodziły nam tak jak powinny, Krzyniu ogarniał wszystkie teksty. Zaczęła się trema, ale w dniu koncertu pokazaliśmy się z jak najlepszej strony. Dzikie tłumy okazały się około 50 osobową grupą (oczywiście połowa to znajomi), ale byłem bardzo zadowolony z naszego występu i wiedziałem, że może być już tylko lepiej.

Koncertów było coraz więcej. Festyn dla dzieci w Zago... Od zmierzchu do świtu i później Local na Mokotowie. Najlepiej udał się występ w Wołominie i dlatego chciałbym o nim powiedzieć dwa słowa.
Świetne miejsce, w moim kochanym mieście, z moimi przyjaciółmi pod sceną - to nie mogło się nie udać. Zagraliśmy jako pierwsi i całej imprezie chyba nie wyszło to na dobre, bo jak moje  mordy opuściły klub to stało się jakoś pusto. Po tym wydarzeniu dostałem mnóstwo propsów zarówno od znajomych twarzy jak i kompletnie obcych ludzi. Sprawiło to, że miałem sporo nowej motywacji do działania i nowe numery pisało się nadzwyczaj łatwo.


Dziś pisząc ten wpis jestem już gotowy do zagrania następnego koncertu. Za dwa dni, znowu zrobimy z Krzyniem show w Wołomińskim "Od zmierzchu do świtu". W tym miejscu, chciałbym zaprosić wszystkich zainteresowanych na to wydarzenie. Dajcie nam szansę, a my ją wykorzystamy.

JOHNY X KRZYNIU

sobota, 3 marca 2018

Rapy do kielonka!

 W końcu weekend... Masz już dość pracy i chcesz wreszcie zrelaksować się w gronie znajomków. Mieszkasz w Polsce więc z pewnością w lodówce chłodzi się już Twoja druga połówka albo czteropak. Teraz dzwonisz po swoich ludzi, włączasz fifkę, zamawiacie dobre jedzonko i brakuje wam tylko jednego... Dobrej muzyczki..


O to 10 polskich numerów hiphopowych, które świetnie sprawdzą się do piątkowej konsumpcji! NA ZDROWIE!


1. TEDE - Drin za drinem
Obowiązkowy numer na każdą rapową najbę od wielu, wielu lat. Na pewno części z was od razu wpadł do głowy kiedy tylko przeczytaliście tytuł tego wpisu, dlatego nie mogło go tu zabraknąć. Bardzo ciekawy jak na tamte czasy beat, baunsowa nawijka, która była charakterystyczna dla TDFa i to co chlejusy lubią najbardziej, czyli alkoholowa tematyka.
Niektórzy uważają, że Tede skończył się na Sporcie. Nawet jeżeli to prawda, to za takie klasyczne numery należy mu się dożywotni props.


 2. Dj 600V - Wychylylybymy feat. K.A.S.T.A. Skład
Jeżeli myślisz, że naszym chłopakom brakuje luzu to nie słuchałeś chyba nigdy starszych kawałków Gurala. Nie przypadkowo wrzucam ten numer zaraz za Panem Jackiem, bo tworzyli oni swego czasu bardzo fajny kolektyw, który nosił nazwę GTW. To były czasy...
Wracając do "Wychylylybymy"... Mamy beat od kultowego Dj'a 600V, mamy banglającą nawijkę od wrocławsko-poznańskiego Kasta składu i bardzo ciekawy jak na tamte czasy teledysk. Czego chcieć więcej? Aż sam bym sobie teraz coś chętnie wychylylył...



3. Borixon - Napiłbym się z Tobą wódki dziś feat. Liroy
Kiedy ktoś grzecznie zaprasza to nie można odmawiać... Kawałek z albumu "Zacieram ręce dzieciak" od BRXa z 2006 roku jest chyba najbardziej wymowny z całej listy, którą dla was przygotowałem. No i nie do końca poprawna politycznie nawijka od Pana posła Liroya. Nie wiem jak wy, ale ja to kupuje! Panie pośle! Coś trzeba zrobić z tym zakazem sprzedawania alkoholu po 22, koniecznie!


4. HST - Alkoholizm feat. Fokus
 Numer, który wpada w ucho jak Hast w komisariat... Dobra, koniec żartów! Kawałek sporo młodszy niż poprzednie, ale nadal w klasycznym, osiedlowym stylu. Podoba mi się bardzo klimat tej piosenki i dość prosty ale idealnie komponujący się beat. Na ficie reprezentant PFK i Pokahontaz - Fokus.


5. Wena x VNM - Cytryny
Kawałek, który od paru lat jest dla mnie pozycją obowiązkową na weekendowych grillach z ziomeczkami. Mega vibe, chwytliwy refren i dobre zwrotki od Wudoe i Venoma sprawiły, że Cytryny w krótkim czasie stały się mega hitem i powstało bardzo dużo remixów (gorszych i lepszych), które płynęły na fali sukcesu tego utworu. Ja osobiście, wolę malinówkę, ale przy tym kawałeczku cytrynówa wjeżdża jak szalona! (oczywiście tylko w małych ilościach :) :) :))


6. Kuban x 2sty - Iron man
Kubano wbił się cozamixtapem w polski rap jak Marta Linkiewicz do autokaru Rae Sremmurd...
Na tej płycie nie ma słabych numerów i również Iron Man nie zawiódł. Wydaje się jakby jego premiera była wczoraj, a minęły już 4 lata... Wow. Nie pozostaje nic innego jak wypić za to! Salut!


7. PR08L3M - Toast
Newschool z ulicznym sznytem? Tak się da w ogóle? A i owszem. Oskar ze Steezem, kupili tym serca tysięcy słuchaczy i każda ich kolejna produkcja z miejsca staje się bestsellerem. W Toaście mamy do czynienia ze starym wyjadaczem, który uczy młokosa jak się pije alkohol. Tak się powinno robić storytelling, klasa!


8. WuWunio - Tak się kicha na kielicha
Pozycja nieco humorystyczna, z resztą jak cała twórczość Marcina, ale czemu miałaby się tu nie znaleźć!? Sporo zabawnych wersów, fajne gry słowne, metafory no i motyw przewodni, który jak najbardziej pasuje do tego wpisu. A znacie genezę ksywy WuWunio? Wino w 10s to nie lada wyzwanie...


9. Białas - Hajlajf feat Solar
Powoli zbliżamy się do końca, ale w jakim stylu... Multum świetnych linijek, kawałek, który od początku do końca trzyma się ustalonej konwencji. Fajny kempowy klip, raper Solarbiałas, który stanowi już jedność. Po prostu nic dodać, nic ująć. Powiem szczerze, że za każdym razem jak widzę na teledysku Orzeu'a to łezka się w oku kręci. RIP


10. Zbylu - Chleję feat. Tomiko, Ten Typ Mes, Parzel, Proceente, Pyskaty, dj Ace
 Prędzej Procent powie weterynaryjny niż ten kawałek nie zabangla do kielonka... Świetny posse cut w idealnie dobranym składzie na bicie Zbyla z idealnym samplem. Ja to kupuje jak perły na promce w żabie. Zwrotkę Proceente znam na pamięć, co w sumie nie jest wyczynem bo kawałek tak siada, że można go ciągle zapętlać.


No i to by było chyba na tyle. Z pewnością jest więcej tego typu kawałków, ale ja pozwoliłem sobie napisać o moich ulubionych. Na koniec chciałbym tylko powiedzieć, że w żaden sposób nie chce promować pijaństwa, a jedynie nasz polski rap, który serio nadaje się na każdą okazję. Dziękuje za uwagę, do zobaczenia mordziaty tymczasem!

poniedziałek, 19 lutego 2018

Kilka pytań do Blejka



W 2013 roku nikt nie wiedział kto to Young Igi, a autotune'a w polskim rapie było tyle co legitnych bluz ASSC w gimnazjach. Właśnie wtedy młody Piotrek stawiał swoje pierwsze muzyczne kroki pod SB mafijnym szyldem. Co się z nim działo? Co porabia teraz? Sprawdźcie sami!

Siemaneczko Blejk!
 Cześć wszystkim!

Twoje 5 minut szybko nadeszło, następnie szybko minęło przez wiadomo jaką aferę. Później odzyskałeś troszkę szacunek słuchaczy dzięki świetnemu dissowi na Kajmana. Czy chciałbyś cofnąć czas? Coś zrobiłbyś inaczej?
To prawda, miałem swoje 5 minut i uważam, że było ono jednak właśnie po tej aferce znanej, po dissie na kajmana i numerze z Białasem.
Nie żałuje tego co się stało, to pozwoliło mi się zmienić i przewartościować swoje życie, zrozumieć co jest tak naprawdę ważne, a co tylko zaprząta głowę niepotrzebnie.


Co się działo z Tobą przez ten czas przerwy?
Ojj działo się dużo. Mam swoją rodzinkę, żonę i cudowną córeczkę. Mam pracę, która pozwala mi normalnie żyć, a co za tym wszystkim idzie - mam spokój wewnętrzny, nie martwię się o to co będzie zaraz, bo nie jestem sam i właśnie dlatego, że to wszystko mi się poukładało postanowiłem wrócić, ale na nieco innych zasadach. 



Czy nadal jesteś częścią SBM? Dlaczego Twoje nowe numery nie pojawiają się na ich kanale?
Formalnie w SBM nie jestem, ale wciąż czuje się jak maffijczyk i tu się nic nie zmienia. Gdzieś pisałem już, że moim planem jest to, że nie mam żadnego planu… Postanowiłem spróbować sam to wszystko wrzucać na swój kanał, budować sobie coś swojego, ponieważ serio nie przyszedłem tutaj żeby coś ugrać na siłę… Wiem, że tracę na tym wyświetleniowo, budżetowo itp. ale czuje pełen luz do tego by dać moim słuchaczom dużo muzyki i w ten sposób chcę też przeprosić za to, że kiedyś zawiodłem.
Nie wiem jak będzie na dłuższą metę, ale w tym momencie nic nie chcę zmieniać, tak jest mi dobrze.

Z chłopakami z SB udało Ci się zrobić parę fajnych kawałków. Który numer z Solarem albo Bizzim wspominasz najlepiej? Który najbardziej Ci się podoba?
Mega sentyment czuje do kawałka "Zachód" na którym pojawili się Solar, Białas i Tomb. Przypomina mi to fajny czas w moim życiu, wakacje i ogólnie klimacik świetny, ale również kawałek "Nie próbuj mnie zmieniać" z Bizzim, to ten do którego często wracam i czuję sentyment.

A w ogóle słuchasz swojej muzyki? Niektórzy twierdzą, że to przypał, a Tede np. mówi, że lubi swój rap i robi go przede wszystkim dla siebie. Jak jest w Twoim przypadku?
Nie jestem gościem, który podnieca się wszystkim co zrobi i uważa się za najlepszego, ale tak jak powiedziałem już w poprzednim pytaniu, czasem wracam z sentymentu do niektórych numerów i to raczej tak po upływie jakiegoś czasu.

Wiążesz z rapem swoją przyszłość czy to tylko powrót do starej zajawki?
Zdecydowanie powrót do zajawki. Nie wiążę przyszłości z muzyką, bo nie widzę w tym żadnej pewności i stabilizacji dla siebie. Bardziej zależy mi na zdobywaniu doświadczenia zawodowego niż robieniu kariery, która może szybko prysnąć.

Wypuszczasz numery na kanał Blackout Music. Co się kryje pod tym szyldem? Będzie to jakiś nowy podziemny projekt czy to tymczasowy kanał po prostu?
Blackout to mój wymysł. Chciałem mieć coś swojego to sobie stworzyłem haha.
A tak na poważnie to kanał, na który wrzucam swoje numery oraz numery innych artystów, którzy według mnie są serio na dobrym poziomie. TYLE!

Kiedyś z Koldim i TomBem paliliście razem scenę. Masz jeszcze jakiś kontakt z chłopakami? Nagracie jeszcze coś kiedyś?
Zacznę od końca. Bardzo chciałbym nagrać jeszcze kiedyś numery z chłopakami, ale nie mam pojęcia jak to będzie i czy są na to szanse. Z Koldim czasem wymienimy parę zdań internetowo, a co do Tomba to nie mam z nim kontaktu niestety. 

Obecnie, po zachowaniu Bedoesa na SB festivalu, na scenie rozgrywa się spory konflikt między środowiskiem ulicznego rapu, a Białasem czy właśnie Bedim. Co myślisz o tym wszystkim? Jakie jest Twoje zdanie?
Uważam, że Bedi popłynął trochę na tym koncercie, ale przeprosił i wszystko wyjaśnił, a ja bardzo doceniam to co robi muzycznie, jest dla mnie mega kotem i uważam, że ten odzew połowy sceny na temat tej sytuacji to w większości przypadków odzew zazdrości i chęci dokopania. Stoję za SB MAFFIJĄ zawsze i co by się nie działo traktuje ją jako również mój TEAM!  Co do beefu to jeszcze się nie skończył i czekajmy na rozwinięcie. 

"Wzbijam się" było ciekawą alternatywą dla rapu 4 lata temu, gdy autotune w Polsce nie był tak powszechny. Czy Twoje nowe produkcje będą w podobnych klimatach? Nadal chyba stawiasz na melodyjność?

Myślę, że tekstowo trochę się zmieniam. Kiedyś nie zależało mi na upychaniu jakiejkolwiek treści w numerach, a teraz na to stawiam właśnie. Melodyjność jest moją mocną stroną i nie mam zamiaru od tego odchodzić. Połączenie wpadającej w ucho melodii z dobrym tekstem to mój przepis na sukces.

Kiedy zobaczyłem tytuł Twojego numeru z Wiatrem pt. „Supreme” to myślałem, że usłyszę kolejne przechwałki o drogich ciuszkach. Tymczasem zaznałem miłego zaskoczenia. Nawijasz tam, że chcesz się w pewnym sensie odciąć od rapowego świata. Co Cię w nim wkurza najbardziej?
Mnie ten rapowy świat kiedyś za bardzo pochłonął i nie wspominam tego zbyt miło.
A ogólnie uważam, że jest tutaj ogrom kłamstwa i nieszczerości, a każdy węszy tylko hajsik jak wyczuje, że może coś na Tobie ugrać. Tak to widzę.



Twoja nowa epka będzie się nazywała "7/7". Skąd taki tytuł?
7 numerów, każdy oceniam 7/7, a siódemka to również moja szczęśliwa liczba.

Powiesz coś więcej o tym projekcie? W jakich klimatach będzie ta muzyka? Może jacyś goście się pojawią?
5 numerów jest już w sieci na ten moment. Nie chciałem wrzucać wszystkiego na raz, bo po takiej przerwie uznałem, że lepiej to dawkować. Co do gości to już pojawił się numer z Wiatrem, niebawem kawałek z Wiktorem z WWA oraz Sentim, a będzie jeszcze Dister.
Nie mam fejmowych gości, wracam nagi, ale z czymś obok czego nie można przejść obojętnie.

W numerze "walizki" bardzo szczerze opisujesz swoją drogę. Sam przeżyłeś wzloty i upadki jako początkujący mc. Jakimi radami mógłbyś podzielić się z młodymi raperami aby uniknęli popełniania błędów, które Tobie zdarzyło się popełnić?
Proponuje być szczerym i nie odpierdalać głupot, oraz uważać na to co się mówi, bo rapgra jest niewdzięczna bardzo i nawet jak szybko się wybijesz to dużo szybciej możesz spaść. 


Wiemy już, że „7/7” będzie na bitach różnych producentów. A jak zapatrujesz się na album z jednym beatmakerem? Czy jest jakiś producent, z którym teraz chciałbyś zrobić coś więcej niż tylko jeden kawałek?
Rozmawiałem z pewnym producentem na ten temat, nie wiem czy coś z tego wyjdzie, ale mamy takie plany. Jeśli ruszymy to od razu poinformuje kto to taki.

Jakie masz jeszcze plany na najbliższy czas? Coś więcej poza epką? Jakieś koncerty się zapowiadają? 
Epka jest zamknięta i zaczynam pracę nad LP. Koncerty w moim przypadku sensu nie mają, bo może z 10 osób by na nie przyszło haha. 

Poszukując trochę tematów, o które mógłbym Cię zapytać przeglądałem sobie Twojego instagrama. Stwierdziłem wtedy, że jesteś ekstremalnie zwyczajnym gościem. Miło jest zobaczyć w dzisiejszych czasach, kogoś kto nie walczy o poklask za drogie ciuchy i nie gra pod publikę. Ogarnąłeś swoje życie i teraz spokojnie rozwijasz swoją pasję. Szczerze trzymam za Ciebie kciuki! Możesz w tym miejscu pozdrowić kogo chcesz i przekazać coś dla swoich fanów.
Cieszę się, że jest to zauważalne, bo to prawda. Jestem zwyczajnym gościem, pracuje fizycznie, żyje jak każdy przeciętniak i nie mam zamiaru kreować się na kogoś kim nie jestem.
Pozdrawiam przede wszystkim moją rodzinkę i żonę, która w moim życiu odegrała bardzo ważną rolę i to dzięki niej i naszej córce potrafiłem to wszystko jakoś poskładać do kupy.
Pozdrawiam tych którzy wierzyli w powrót i dali szanse po raz kolejny…
OBIECUJĘ, NIE ZAWIODĘ!

Tobie natomiast dziękuję za możliwość udzielenia tego wywiadu.

WSZYSTKIEGO DOBREGO LUDZISKA!


poniedziałek, 29 stycznia 2018

Jan - przesłuchanie





Tym razem moim gościem będzie również reprezentant krakowskiej sceny, ale zupełnie inny niż wszyscy. Szersze grono odbiorców dowiedziało się o nim dopiero w roku 2017 po jego wzięciu udziału w akcji SB Starter. Przez ten czas już trochę ugruntował swoją pozycję koncertując w wielu polskich miastach i nagrywając kawałki z kilkoma mniej lub bardziej znanymi raperami m.in. Szpakiem, Kobikiem czy KPSNem. Miniony rok zaowocował również kilkoma zróżnicowanymi singlami od tego gracza, które pozwoliły nam zapoznać się dokładnie z jego stylówką.

Cześć Janek!
Siemanko

Jakbyś musiał określić się trzema epitetami, to jak by one brzmiały?
Byłoby to na pewno zmienny - bardzo często… uczciwy i ostatnio zamknięty w sobie trochę.

Co robił Jan pięć lat temu?
Pięć lat temu grał w koszykówkę i zaczynał swoją przygodę z niekończącym się, póki co, melanżem.

A pamiętasz pierwszy hiphopowy numer jaki słyszałeś? Nie chodzi mi o Mezo, czy Libera zasłyszanego w radio, tylko o coś takiego, co sprawiło, że zacząłeś się powoli stawać słuchaczem rapu, a później też raperem.
Pezet – „Ukryty w mieście krzyk”. Jeszcze nic nie rozumiałem z tego, ale już wtedy stwierdziłem, że rap jest spoko i, że czuję coś w tej muzyce.

 Ostatnio nagrałeś numer ze Szpakiem, gdzieś tam się przecinacie, też jesteście na podobnym etapie jeżeli chodzi o "karierę" muzyczną. Nawet Yurkosky wspomniał, że chciałby usłyszeć w 2018 roku płytę "Jan szpakowanie". Co Ty na to? Planujecie jeszcze jakieś numery z Młodym Simbą w niedalekiej przyszłości?
Ze Szpakiem bardzo się szanujemy, bardzo się lubimy. On jest zdecydowanie najbliższą mi osobą w polskim rapie. Nie wiem czy jesteśmy na podobnych etapach muzycznie, Szpaku jest teraz w ogóle wiesz, gwiazdą polskiego rapu, a ja jeszcze, gdzieś tam się wspinam do góry. No jest pomysł na taką płytę, ale nie będę na razie zdradzał więcej, jak ktoś chodzi na nasze koncerty to wie co i jak. Na pewno tych rzeczy z nim będzie bardzo dużo.

A jak trafiłeś do SB? Wiemy, że w pewnym sensie jesteś "odkryciem" Solara, ale powiesz coś więcej o kulisach waszej współpracy?
Teraz niedawno sobie o tym przypomniałem. Ja jako dzieciak, pięć lat temu dodałem Solara do znajomych, chyba mu nawet wysłałem swój pierwszy numer w życiu. On z tego co pamiętam to to olał, ale na szczęście los chciał tak, że odezwał się w zeszłe ferie i postanowiliśmy zobaczyć co wyniknie z operacji JAN w SB MAFFIJI


Powiedz proszę co jest najfajniejsze w Twoim mieście? Czy mógłbyś polecić jakieś ciekawe, mało znane miejsca?
To miasto całe jest fantastyczne. Kraków zdecydowanie jest dla mnie miejscem numer jeden na Ziemi. Ja polecam takie miejsca jak pasaż dolnych młynów, Prozak, Eszeweria jakby ktoś chciał iść z dupeczką na randkę.


Jak powstają Twoje numery? Piszesz zazwyczaj jednym tchem czy zbierasz wersy na konkretny temat przez jakiś czas? A może piszesz kilka kawałków jednocześnie?
Ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie, bo za każdym razem jest w zasadzie inaczej… Zazwyczaj zapisuje sobie jakieś myśli luźne, ale nie są to gotowe wersy. Czasem pisze ciurkiem. Różnie bywa.

Masz wizję swojego wymarzonego teledysku?
Nie mam wizji swojego wymarzonego teledysku. Chciałbym żeby po prostu był świetny, i nie ważne kiedy to będzie, ale chciałbym, żeby znaleźli się w nim wszyscy najbliżsi mi ludzie.

A z którego klipu jesteś najbardziej zadowolony?
Ja ze wszystkich klipów jestem zadowolony póki co, tam ich dużo też nie miałem: trzy na sb, jeszcze jeden wcześniej do numeru „Lot” jak miałem swój kanał, potem to usunęli. Nie lubię kręcić klipów, ale raczej ze wszystkich jestem zadowolony.

Tede zapytany o jego kolabo z młodym raperem, które mogłoby fajnie wyjść i namieszać wspomniał o Bedoesie. Odwróćmy troszkę schemat. Z jaką legendą sceny mógłby połączyć siły Janek byśmy otrzymali sztosa?
Hmm. Myślę, że z Pezetem.

W niedzielę ukazał się Twój lovesong z Kubanem, chodzą też słuchy, że zbliża się współpraca z Otsochodzi. To fajne, że kumasz się z młodymi ale bardziej doświadczonymi raperami. Powiesz może coś więcej o kolaboracji z Twoim imiennikiem?
 Nie powiem nic, efekty niebawem


Wielkimi krokami zbliża się kolejny już sb festiwal, a później wspólna trasa, w której weźmiesz udział. A jakie jeszcze masz plany na niedaleką przyszłość?
Przede wszystkim praca, praca, praca nad muzyką. Zdanie sesji na studiach, no i żeby wszystko było git, żeby zdrowie dopisywało, żeby nie było biedy. Chcę nagrywać dużo.


Jakbyś miał okazję pokazać całemu światu swój jeden utwór, taką swoistą wizytówkę, która zrobiłaby Twoim zdaniem wrażenie na jak największej liczbie osób, to jaki kawałek byś wybrał?
Nie mam raczej takiego utworu. Może „4,6” z Fonciakiem, może „Branoc”. Ale nie wiem, nie ma chyba takiego numeru, który bym chciał pokazać całemu światu.

Nawijasz: "Nie miałem nigdy tej wczuty, by być kurwa czyimkolwiek idolem/a dzieciaki stąd mnie szanują bo wiedzą, że zawsze zostanę ich ziomem", a czy zdarzyła się kiedyś sytuacja, w której zawiodłeś się na swoich fanach? Na koncercie itp. Trafiłeś na kogoś kto nie mógłby być Twoim ziomem?
No tak, te wersy nawijałem jakiś czas temu, potem tych ludzi przybyło. Jasne, że zdarzają się takie sytuacje, bo niestety dzieciaki i nie tylko dzieciaki nie mają wyczucia i po prostu robią różne głupoty… Ja to odbieram trochę jak brak szacunku do mnie. Na pewno nie mają złych intencji, ale wiesz jak się ma 15-16 lat to się nie ma za dużo w głowie i się odwala różne głupoty. I ludzie chcą też za dużo wiedzieć, stary, ludzie potrafią się pytać czym się zajmują moi rodzice i chcieli by znać mój adres i kurwa życiorys moich dziadków… Nie kumam takich fazek.

 
Co myślisz o beefach? Jak ktoś Cię pociśnie to odpowiesz dissem?
Myślę, że beefy… zależy wiesz. Z beefów mogą wyniknąć różne dobre rzeczy, mogą niekoniecznie dobre. Ogólnie nie jestem jakimś zwolennikiem, ale też nie krzyczę, że nie można tego robić. Jak pociśnie mnie ktoś warty tego, żeby mu odpowiadać to oczywiście tak. Ale jeżeli to zrobi człowiek, o którego istnieniu nie mam bladego pojęcia, ktoś kto mnie nie zna, a pierdoli o mnie głupoty, to po co?

To był bardzo dobry rok dla Ciebie! Bardzo szybko zmieniła się Twoja pozycja na scenie. Jakie rady mógłbyś udzielić młodym nawijaczom, którzy stawiają swoje pierwsze kroki w rapie?
Jakie rady mógłbym udzielić, haha? Stary nie wiem, ja nigdy jakimś typem pracusia nie byłem. Dopiero ostatnio jak zobaczyłem, że coś jednak może być z tej mojej przygody, no to stwierdziłem, że szkoda by było zmarnować szansę i zacząłem pracować, pracować, pracować. Nie mam żadnych rad. Pracujcie w swoim tempie, śpijcie dużo, relaksujcie się. Jak będziecie dobrzy to wszystko przyjdzie w swoim czasie.

Wyobraźmy sobie sytuację, że w 2018 roku dostajesz zaproszenie do młodych wilków popkillera. Przyjmujesz je? Kto mógłby tam się znaleźć poza Tobą?
Swagata, Szyman, Kesu, Piotrek Grafik, Nocny, Dj Fałda, Dj Serio, Mateusz Piszczek, kto tam jeszcze.. Jędrula GS, Dżanka, Pipins i z takich pewniaków jeszcze, Tede! 

Na koniec poproszę Cię o jakiś wielokrotny rym do Jan - rapowanie!
Badminton to moja pasja

Wielkie dzięki za wszystkie odpowiedzi i poświęcony czas. Piona!
Pozdro, wszystkiego dobrego.