Są takie miejsca, które mają ogromny wpływ na życie ludzkie.
Nasze domy, szkoły, miejsca pracy. Jedne lubimy, inne mniej, ale we wszystkich
spędzamy dużo czasu i przez to odciskają one piętno na całe nasze życie. To
jaki był nasz dom rodzinny - nie tylko budynek, a atmosfera i ludzie, którzy ją
tworzą, ogromnie wpływa na to jakimi stajemy się ludźmi. Są również miejsca, w których rozwijamy nasze pasje. Często
niepozorne, dla innych nic nie znaczące, ale ważne dla nas. Dla jednych jest to
ulubiona siłownia, czy boisko, a dla mnie skatepark na którym wykatowałem swoje
pierwsze tricki. Dla Wołomińskich writerów była to Huta i Stary Basen... Zgodnie z zasadą, która głosi, że najbardziej doceniamy coś
gdy to tracimy, chciałbym napisać parę słów o tych dwóch kultowych,
wołomińskich miejscówkach, których dziś już nie ma.
Kiedy zaczynałem swoją przygodę z deskorolką, gdy ktoś
opowiadał mi o jakimś skateparku było to dla mnie niesamowite i nawet nie
myślałem o tym, kiedy sobie pośmigam na prawdziwych boxach czy rampach. Jeżdżąc
na Wołomińskich miejscówkach spotykałem różnych ludzi i kiedyś przypadkiem
usłyszałem o przeszkodach wybudowanych przez rowerzystów w starej, opuszczonej
Hucie.
W wieku 11 lat trochę przerażało mnie to miejsce pełne
brudu, gruzu, rozbitych butelek i strzykawek zużytych przez miejscowych ćpunów,
dlatego nie spieszyło mi się żeby je odwiedzić.
Pierwszy raz znalazłem się na Hucie w towarzystwie Adasia i
Kamienia. Przy okazji jazd na okolicznym kauflandzie wybraliśmy się tam i
okazało z się, że nie jest tak strasznie jak myśleliśmy. Przeszkody zrobione
przez bajkerów nie nadawały się do jazdy dlatego na jakiś czas olaliśmy to miejsce. W zimę posprzątaliśmy na hucie jedno piętro i stworzyliśmy
tam swój sk8spot, który pozwolił nam rozwijać pasję nawet w
niesprzyjających warunkach pogodowych. Praca na rzecz Huty, po to by móc po
prostu spełniać się w tym co robimy, sprawiła, że mogliśmy się zjednoczyć
i nauczyliśmy się dzięki niej, że warto jest stworzyć coś dla wspólnego dobra.
W późniejszym okresie swoich ulicznych zajawek zacząłem zajmować się troszkę streetartem (co
niestety szło mi tragicznie) i w ten sposób poznałem inne oblicze Huty.
Zrozumiałem, że budynek ten ma o wiele większe znaczenie dla tej kultury niż
myślałem. Poza miejscem spotkań wołomińskich bejów, lokalnej trudnej młodzieży
i krytą miejscówką do uprawiania sportów ekstremalnych, była to pewnego rodzaju
galeria sztuki dla ulicznych artystów i brudnopis dla początkujących
grafficiarzy.
Ze względu na to, że graffiti jest nieodłącznym elementem kultury Hip-Hop, na naszej lokalnej rapowej scenie jest bardzo wielu MC z nim związanych. Na przestrzeni lat powstawały kawałki o grafficiarskiej tematyce, a Huta, była idealną scenerią do nakręcenia teledysku. W ten sposób w 2013 roku ukazał się kawałek duetu Wołominiacy, okraszony pięknym obrazkiem zarejestrowanym na Hucie.
Kilka tygodni temu, Huta została rozebrana i niestety już nikt tam nic nie pomaluje. Ściany tego budynku z pewnością widziały wiele i w dniu zrównania
go z ziemią tajemnice te zginęły bezpowrotnie, a Huta stała się legendą, która będzie
żyła we wspomnieniach i na zdjęciach wielu dobrych ziomali z Wołomina.
Ze względu na to, że graffiti jest nieodłącznym elementem kultury Hip-Hop, na naszej lokalnej rapowej scenie jest bardzo wielu MC z nim związanych. Na przestrzeni lat powstawały kawałki o grafficiarskiej tematyce, a Huta, była idealną scenerią do nakręcenia teledysku. W ten sposób w 2013 roku ukazał się kawałek duetu Wołominiacy, okraszony pięknym obrazkiem zarejestrowanym na Hucie.
Drugi spot, o którym nigdy nie zapomnę został zburzony kilka
miesięcy wcześniej. W podstawówce pływałem tam w ramach wfu, a po zamknięciu
obiektu, gdy po latach spędzałem tam czas z kumplami czułem się jak ryba w
wodzie. Kolejne miejsce do śmigania w złej pogodzie, idealne do wypicia piwka z
kumplami, czy poczilowania na dachu w słoneczny dzień, a przede wszystkim nasz
House of Paint!
Stary basen w latach swojej świetności wyglądał po prostu
pięknie! Żeby śmigać na desce pozbyliśmy się wszystkich śmieci i zrobiliśmy
prowizoryczne przeszkody. Wrzuty na ścianach to nie były pierwsze lepsze
bochomazy tylko prawdziwa sztuka! W przeciwieństwie do Huty, która była skazana na zburzenie i
była to kwestia czasu, stary basen miał swoją szansę. Przy (niby)wsparciu
radnych z Wołomina i ochotników, którzy chcieli realizować wszelkie
wartościowe pomysły na rzecz miasta, próbowaliśmy wywalczyć coś dla tego
miejsca. Był pomysł stworzenia skateparku czy przestrzeni pod miejskie imprezy,
a w ostateczności jedynie legalnego spotu pod graffiti.
Po kilku spotkaniach,
ostudzeniu naszych zapałów przez miasto i obietnicach dotyczących skateparku
(to już opowieść na osobny tekst😡)
postanowiliśmy wziąć sprawy w swoje ręce. Zainwestowaliśmy w piach, cement i
parę sztachet i zaczęliśmy budować sami. Nasze murarskie skillsy sprawiły, że
przeszkoda którą wybudowaliśmy w jeden dzień, po tygodniu była już rozwalona, a
dalsze działania odnośnie skateparku na basenie odeszły do lamusa.
To nie był jeszcze koniec działań. Żeby pokazać miastu
potencjał tego miejsca, Mikołaj (właściciel LocalBrand.pl) zorganizował na
terenie starego basenu kolejną odsłonę eventu "Wołomin Local Fest".
Na imprezie poza występami miejscowych raperów odbył się również graffiti jam,
w którym wzięli udział writerzy z całej Polski oraz stworzona została również
na potrzeby tego wydarzenia specjalna hopa, dzięki której bmxowi akrobaci mogli
latać naprawdę wysoko i efektownie. Tego dnia basen zaczął wyglądać jak
wołomińskie 5pointz...
Sukces WLF nie wpłynął w żaden sposób na losy
basenu, ale sprawił, że trochę więcej osób o nim usłyszało. Myślę, że sama
świadomość o tym, że udało się zrobić w naszym szarym miasteczku wu, coś naprawdę
fajnego była dla Mikołaja i wszystkich pomocników wystarczająca nagrodą
Dziś basenu już nie ma ale są plany na zagospodarowanie
placu po nim. W majówkę odbędzie się festiwal hiphopowy wwl jam i wszystko
będzie działo się właśnie tam! Kto wie, czy nie jest to początek czegoś nowego, na większą skale? Może zdjęcia, filmy i wspomnienia to nie wszystko co nam zostało po tych dwóch miejscówkach? Wszystko jest możliwe, ale niestety Huta i
stary basen to już historia... Bardzo piękna historia.




































