Od czegoś trzeba zacząć. Ja zacznę od przedstawienia się. Jestem Johny, mam 19 lat, od 7 jeżdżę na deskorolce, od 5 słucham rapu, od 3 wiem co chcę robić w życiu, dlatego od miesiąca studiuje fizjoterapię, i właśnie teraz, w czwartkowy wieczór piszę swojego pierwszego w życiu bloga…
Ciężko robić coś po raz pierwszy, nie mając pojęcia jak to się robi. Przekonujesz się o tym nagrywając swój pierwszy rapowy kawałek. Kiedy po ponad godzinie nagrywania, mylą Ci się słowa i nie możesz trafić w beat, nagle uświadamiasz sobie, że to wcale nie jest takie łatwe! Siedzisz w tej muzyce od dość dawna, jesteś zapalonym słuchaczem, nie raz próbujesz rapować, na imprezach pod wpływem alkoholu „raczysz” kolegów tym swoim kaleczeniem języka polskiego, które nazywasz freestylem, zdarza Ci się nawet wystąpić na koncercie ziomka jako hypeman! Te wszystkie działalności "około-hiphopowe", pozornie powinny ułatwić Ci pierwszy kontakt z mikrofonem studyjnym, tak jednak się nie dzieje… Tu coś źle brzmi, tam jakieś przejęzyczenie, głos się łamie ze zmęczenia, a zdarte gardło powoli zaczyna piec. W dodatku ten pieprzony perfekcjonizm nie pozwala Ci zaakceptować tego co nagrałeś… Ostatecznie wracając do domu zastanawiasz się czy puścić te twoje wypociny w świat, ale mimo wszystko, cieszysz się tym, że zrobiłeś co miałeś zrobić i już planujesz kolejne sesje nagraniowe.
Podobnie ciężko jest na twoich
pierwszych zawodach deskorolkowych. Zajawa ogromna, wszędzie wokół
wspaniali ludzie, zajarani deskorolką tak samo jak Ty. Długo
zastanawiasz się czy brać udział w contescie, bo przecież nie masz szans
nic na nim osiągnąć. Ostatecznie wpisujesz się na długą listę, a kiedy
przychodzi twój czas, tak plączą Ci się nogi, że nie jesteś w stanie
zrobić nawet najprostszych tricków, które doskonale umiesz. Mimo, że
twoja sytuacja wydaje się być beznadziejna, Ty nadal jeździsz i nie
zwracasz uwagi na miny ziomków, którzy śmieją się z Ciebie jak mówisz o
sukcesie. Wtedy jeszcze nie masz pewności, czy ten sukces nadejdzie,
lecz nie obchodzi Cię to. Żyjesz chwilą i cieszysz się z tego, że możesz
sobie pojeździć.
- Tak
naprawdę podczas twojego pierwszego razu nie liczy się rezultat.
Szczęście daje Ci to, że odważyłeś się zrobić coś o czym od dawna
myślałeś. W tym momencie przestają liczyć się głosy obserwatorów.
Pozostajesz tylko Ty i twoja duma. Jesteś dumny z tego, że się
odważyłeś. Teraz już wiesz, że to jest właśnie spełnianie marzeń.
Klikasz i masz za sobą kolejny osiągnięty cel… Pierwszego bloga.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz